Zdjęcie miesiąca

Kanarki - Wortal Jacky & Mark
Stycznia 29, 2026, 06:37:56 *
Witamy, Go. Zaloguj si lub zarejestruj.

Zaloguj si podajc nazw uytkownika, haso i dugo sesji
Aktualnoci: Tutaj znajduje się kopalnia wiedzy o kanarkach i ptakach egzotycznych.
   
  Strona gwna Pomoc Linki Zaloguj si Rejestracja  

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.

Strony: 1 2 3 [4] 5   Do dou
  Drukuj  
Autor Wtek: Lęgi u Piotrka 2010  (Przeczytany 38307 razy)
0 uytkownikw i 1 Go przeglda ten wtek.
piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #45 : Maja 25, 2010, 07:57:14 »

Zdjęcia tegorocznych maluchów.







Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #46 : Maja 25, 2010, 08:02:03 »

Te wykluły się w czwartek. Są trzy ale jeden się schował.



Ten malec od zielonej samicy grasował dziś po klatce.




Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #47 : Maja 30, 2010, 01:54:01 »

Kilka dni temu rozdzieliłem parkę swoich glosterów, gdyż zbliża się czerwiec a z ich lęgów raczej i tak nic w tym roku nie będzie.
Byłem trochę zawiedziony tym, że nie potrafiłem przygotować ich do prawidłowego odbycia lęgów. Były właściwie karmione, dostawały pokarm jajeczny, witaminę E dodawałem do wody, dostarczałem dużo materiału do budowy gniazda a samiec całymi dniami śpiewał. Wszystko wskazywało na to, że po zakończeniu pierzenia samicy, przystąpi ona w końcu do lęgów. Jednak to nie nastąpiło.
Kiedy tylko zakończyła pierzenie, połączyłem ją z samcem, powiesiłem gniazdo i czekałem. Ptaki żyły co prawda w zgodzie ale nawet nie chciały ze sobą kopulować. Samiec bardzo rzadko śpiewał. Podjąłem decyzję o rozdzieleniu kanarków. W przyszłym roku ponownie spróbuję je przygotować do lęgów.

Dzisiaj znalazłem trochę czasu, posprzątałem w klatkach usiałem wygodnie w fotelu i obserwowałem ptaki. "Co ci jeszcze brakuje aby przystąpić do lęgów"- myślałem patrząc się na moją samiczkę glosterkę i analizując cały przebieg wcześniejszych przygotowań.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy moja samiczka zaczęła w pewnym momencie śpiewać  Duy umiech
Nie wierzyłem własnym uszom. Teraz cieszyłem się, że ptaki wcześniej nie kopulowały ze sobą.
Tak więc sprawa się wyjaśniła i samica consert okazała się być samcem.

Nie śpiewała po przywiezieniu jej, gdyż od razu zaczęła przechodzić pierzenie. Potem natomiast od razu połączyłem ją z samcem. A kiedy je w końcu rozdzieliłem okazało się, że mam dwa samce.

To by tłumaczyło dlaczego nie doszło w tym roku do lęgów glosterów Duy umiech
Na przyszły sezon lęgowy będę musiał się zaopatrzyć w dwie samiczki.
Pozdrawiam Piotrek.
Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #48 : Czerwca 02, 2010, 08:06:44 »

Miałem nadzieję na spokojne zakończenie tegorocznych lęgów. Jednak dzisiaj, kiedy rano karmiłem kanarki zobaczyłem na skrzydełkach młodych (12 dniowych) kanarkach ślady krwi.

Krwią pokryte były lotki skrzydełek. Zdziwiło mnie to gdyż w ten sposób wybrudzone były wszystkie trzy kanarki. Na dnie i prętach klatki zaobserwowałem malutki piórka. Przecież takie ptaki nie przechodzą pierzenia.

Dalsze obserwacje potwierdziły moje przypuszczenia. To samica wlatywała na gniazdo i skubała maluchy. Czyżby już chciała przystąpić do kolejnego lęgu? Przecież samotnie wychowująca samica powinna interesować się kolejnymi lęgami znacznie póŹniej. Chyba, że to uwarunkowania genetyczne.

Powieszę jej gniazdo, może to pomoże. Szkoda mi tych maluchów. 

Problem jest w tym, że samica samotnie odchowuje młode, więc nie mogę ich zostawić z samcem. A nawet jeżeli go teraz wpuszczę to i tak pewnie nie zainteresuje się młodymi.

Jak macie jakieś propozycje to piszczcie.
Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #49 : Czerwca 02, 2010, 08:42:36 »

Jest Źle. Włożyłem do klatki nowe gniazdo. Samica jakby żywo się nim zainteresowała. Oczywiście dałem jej różnego rodzaju ściółkę.
Coś tam sobie pooglądała, poskubała niteczki i wskoczyła na gniazdko z młodymi. One od razu zaczęły prosić o pokarm. Jednak samic jakby je pierwszy raz widziała. Znowu zaczęła wyskubywać im piórka. Małe oczywiście się pochowały.

Postanowiłem wpuścić jej samca. Trochę zajęły się sobą. Kiedy jednak samiec zaczął śpiewać i dążyć do kopulacji, samica jak opętana rzuciła się na niego. Widać, że chyba nie jest gotowa do następnego lęgu. O co tu chodzi?

Martwię się o te maluchy bo samica przestała je karmić.

Jak myślicie może dać maluchy dla zielonej samicy? Ona obecnie karmi swoje dwa młode, które mają 22 dni. Dziś wyleciały z gniazda. Jednak chyba różnica jest zbyt duża i nie wiem czy jest szansa aby ona zaakceptowała te młode.

Nie wiem już jak mam pomóc maluchom. Pomocy!!!
Zapisane

tymm
Uczeń2
Nowy użytkownik
**
Offline Offline

Tytuły: Hodowca Roku 2012
Wiadomoci: 376



« Odpowiedz #50 : Czerwca 02, 2010, 09:21:17 »

Jeśli masz czas na obserwacje możesz spróbować wpuścić do klatki z młodymi samca a samice zabrać do innej. Gdy młode zaczną popiskiwać być może samiec je nakarmi. U mnie samiec dopuszczany do dwóch kanarzyc, pół dnia do jednej i pół dnia do drugiej na zmianę do czasu zniesienia przez samice 4 jajek, wpuszczony ostatnio do jednej z nich karmił około 14 dniowe młode mimo, iż widział je pierwszy raz w życiu. Tak więc może i Twój kanarek zainteresuje się pisklętami.
Co do skubania młodych to z tego co się dowiedziałem, ale nie są to sprawdzone przeze mnie metody, to można zawiesić w klatce słoninę lub wstążki.
W tym roku jeden z moich samców wyrywał młodym piórka z ogona i zlizywał z nich krew. Było to wyraŹnie widać, gdyż po wyrwaniu obracał piórka w dziobie drugą stroną, chwilę poobgryzał i puszczał. Samiec raczej nie interesuje się budową gniazda, więc wydaje mi się, że krew była motywem dla którego skubał pisklaki. Być może Twoja samica również z tego powodu wyrywa pióra młodym. Tego samca wraz z latającymi już młodymi przeniosłem do woliery zewnętrznej, gdyż samica siedziała już na jajach drugiego lęgu. Samiec w wolierze zaprzestał skubania młodych i po dwóch tygodniach wrócił do samicy.
Pozdrawiam
Zapisane

jot-ka11
Redaktor
Aktywny użytkownik
*
Offline Offline

Częstochowa
Netykieta: Kontroluję Redaktora
Wiadomoci: 1 140



« Odpowiedz #51 : Czerwca 02, 2010, 09:25:18 »

Może spróbuj z tą drugą samicą i przyglądaj się reakcji.Jeżeli zostawisz je z matką to zostaw samca możliwe,że on podejmie się karmienia a wtedy będziesz mógł zabrac samicę.Ja również miałem taki problem, lecz ja hoduję kanarki w parach.Jednak myślę,że z tą drugą samicą to dobry pomysł.Powodzenia,
Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #52 : Czerwca 02, 2010, 09:32:39 »

Dziękuje za odpowiedzi. Jutro będę obserwował ptaki. Jak samica dalej będzie skubać młode to ją zabieram. Zostawię młode z samcem. Jeżeli nie zacznie ich karmić, nadziej pozostaje w zielonej samicy. W takich momentach widać, że jednak Twój sposób jot-ka11, prowadzenia hodowli (w parach) jest bardziej przydatny i bezpieczniejszy dla młodych.
 
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
Zapisane

rafcio181
Go
« Odpowiedz #53 : Czerwca 02, 2010, 09:54:12 »

Piotrek , tez mialem ten sam problem co ty w legach 2010. Jest to skubanie samicy, tak jak przypuszczales. Samica chce isc na kolejne legi- w tym przypadku najwazniejsze jest odchowanie mlodych.W moim przypadku zabralem mlode od samicy, ktore sam wlasno recznie karmilem. W klatce mialy na dnie pojemniczek z woda oraz z jajkiem oprocz tego. Karmilem dobre 10 dni za pomoca strzykawki. Wszystko skonczylo sie happy endem. Polecam zrobic ci to samo. Twoja opieka jest teraz waznijsza niz opieka matki, ktora potrafi zabic mlode niszczac im upierzenie ktore mlode organizmy nie zdarza zredukowac. Daj znac koniecznie jak ci idzie. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #54 : Czerwca 03, 2010, 03:39:22 »

Trudno jeszcze mówić o zażegnaniu problemu ale dziś cały dzień obserwuję młode oraz samicę.

Więc tak w dniu wczorajszym wpuściłem do klatki z małymi samca oraz zawiesiłem drugie gniazdo i dostarczyłem materiał do jego wyścielenia. Potem, po około 30 minutach wyłączyłem światło i ptaki udały się na spoczynek.

Dziś rano samica zaczęła normalnie karmić młode. n chwilę obecną nie zauważyłem aby dalej uprawiała swój niecny proceder pozbawiania młodych lotek. Co prawda nie jest zbytnio zainteresowana ani samcem ani nowym gniazdem ale przynajmniej karmi młode a to jest najważniejsze.

Samiec bacznie obserwuje karmiącą samicę. Sam jednak nie próbuje jeszcze karmić młodych. Udaje wielkie zainteresowanie budową i przeróbką gniazda. Znosi do niego materiał i cały czas cichutko ćwierka.

Analizowałem tą całą sytuację i tak sobie myślę, że powodem takiego zachowania tej samicy mogło być faktycznie to, że co napisał kolega tymm o tej krwi. Dziś ranki są zaschnięte i samica jakby przestała się nimi interesować. Czy krew działa w jakiś pobudzający sposób na kanarki?

Zastanawiam się taż czy jej zachowanie nie było spowodowane tym, że dosłownie dwa dni temu zmuszony byłem do zmiany składu mieszanki. Czy to możliwe, że ta zmiana, pobudziła samicę do chęci przystąpienia do następnego lęgu i w ten sposób, chciała zmusić młode do opuszczenia gniazda? Czy takie zachowanie samicy raczej wynika z uwarunkowania genetycznego?
Co o tym sądzicie?
Zapisane

Badziu
Uczeń1
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

woj. mazowieckie
Wiadomoci: 113



« Odpowiedz #55 : Czerwca 03, 2010, 08:24:45 »

Miałem podobny problem, samica zaczęła wyskubywać piórka swojemu jedynakowi i interesować się kolejnym lęgiem. Wpuściłem do niej samca który pierwszy raz widział swojego "syna" i zaczął go od razu karmić, a samica przystąpiła do budowy kolejnego gniazda.
Słyszałem że jeżeli samica skubie młode to dobrym sposobem jest powieszenie w klatce trochę słoniny żeby samica mogła sobie podziobać, ponieważ takie wyrywanie piór młodym może byś spowodowane brakiem jakiś witamin.
Zapisane


piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #56 : Czerwca 03, 2010, 09:59:31 »

Cały dzień obserwacji wskazywały na to, że samic "naprawiła się". Potem musiałem wyjść z domu a kiedy wróciłem po paru godzinach okazało się, że dwa małe leżą na ziemi. Jeden praktycznie wycieńczony i u kresu sił, drugi skulony w kącie. Małe praktycznie pozbawione piór. To był straszny widok. Od razu zabrałem samicę, która miała jeszcze zakrwawiony dziób. Czegoś podobnego nigdy wcześniej nie widziałem.

Młode pozostały z samcem. W nim ostatnia nadzieja. Podejrzewam, że ten jeden młody nie dożyje dni jutrzejszego. Jeżeli samiec nie zacznie jutro karmić dwóch pozostałych maluchów czeka ich podobny los.

Próbowałem młode podrzucić zielonej samicy. Jednak ona karmi swoje młode i zdaje się w ogóle nie zwracać uwagi na maluchy. Zastanawiam się gdzie popełniłem błąd? Tej samicy chyba nie będę już w przyszłym roku dopuszczał do lęgów.
Zapisane

rafcio181
Go
« Odpowiedz #57 : Czerwca 04, 2010, 12:20:39 »

Kolego, jak widzisz pierwszy objaw kiedy samica skubie mlode- odrazu zabieraj je od samicy, nie na co czekac. W ten oto sposob kiedy piszesz ze zobaczysz co bedzie sie dzialo, ze moze samicy przejdzie- postawiles mlode przed faktem dokonanym, ktore nawet a bardzo czesto kiedy wlasciciel zapozno zareaguje koncza sie smiercia, poniewaz mlode po przez produkcje malych piorek pobieraja bardzo duzo skladnika budulcowego ktorego nie maja w nadmiarze jak starsze ptaki.
Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #58 : Czerwca 04, 2010, 12:30:01 »

Dziś rano trzy maluchy jeszcze żyły. Kiedy zapaliłem światło i podałem im pokarm do paśników wszystkie trzy zaczęły domagać się karmienia.
Siedziałem w napięciu obserwując zachowanie samca.
Jakaż była moja ulga gdy ten najadł się i podleciał do młodych aby je karmić. Jednak jeden z małych nie miał za wiele siły aby dorównać swojemu rodzeństwu. Godzinę potem znalazłem go martwego w gnieŹdzie.
Póki co zostają jeszcze dwa. Samiec dzielnie daje sobie rade. Martwi mnie jedynie to, że młode są pozbawione piór. Trzęsą się z zimna, jakby dopiero co się wykluły.
Zamontowałem żarówkę przy gniazdku aby dać im jak najwięcej ciepła. Może to pomoże im przetrwać.

Wydaje mi się, że Badziu ma rację z tym brakiem witamin. Takie wrogie zachowanie względem swoich młodych można zaobserwować także u innych zwierząt i jak mówią lekarze weterynarii, jest to spowodowane brakiem witamin. Myślę, że to dotyczy także kanarków.
Zapisane

piotrek
Uczeń3
Nowy użytkownik
***
Offline Offline

opolskie
Wiadomoci: 270


« Odpowiedz #59 : Czerwca 04, 2010, 12:36:56 »

Rafcio181 masz absolutną rację. Teraz to wiem, że nie ma na co czekać. Mój problem polegał na tym, że samic wychowywała młode sama. Teraz jednak będę starał się prowadzić lęgi w parach. Może wówczas łatwiej będzie uniknąć takich przykrych niespodzianek.

Patrząc na nie widać ile energii potrzebują aby te piórka wytworzyć. Dlatego też obawiam się, że jednak faktycznie za póŹno zareagowałem. Trudno. Mam nauczkę na przyszłość, że w takich przypadkach należy niezwłocznie oddzielić ptaki.
Dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam Piotrek.
     
Zapisane

Strony: 1 2 3 [4] 5   Do gry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Zdjęcie miesiąca

Dziaa na MySQL Dziaa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2018, Simple Machines
Kanarki - Wortal Jacky & Mark
Prawidowy XHTML 1.0! Prawidowy CSS!