Zdjęcie miesiąca

Kanarki - Wortal Jacky & Mark
Wrzesień 25, 2018, 11:24:06 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Tutaj pogłębisz swą wiedzę o kanarkach i ptakach egzotycznych.
   
  Strona główna Pomoc Linki Zaloguj się Rejestracja  

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej Polityce prywatności.

Strony: [1] 2   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: amputowana nóżka  (Przeczytany 8545 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
emilly
Gość
« : Maj 23, 2009, 12:02:24 »

witam,
w zeszłym tygodniu w naszym domu miał miejsce straszny wypadek, nasz kanarek Kubuś złamał łapkę, żeby tego było mało wszystkie lecznice były zamknięte. dodam że mieszkamy za granicą. zadzwoniliśmy więc do polskiego lekaza przyjmującego niedaleko naszego miejsca zamieszkania. Niestety odmówił udzielenia pomocy tłumacząc się gośćmi. Opatrzyliśmy mu ranę jak tylko potrafiliśmy najlepiej i nazajutrz z samego rana udaliśmy się do lecznicy. Tam padł wyrok: albo uśpienie albo amputacja, ponieważ złamanie było otwarte i lekarz powiedział że gdyby jakiś weterynarz obejrzał go w dniu złamania łapkę dałoby się uratować i miałby duże szanse na zrośnięcie się łapki. Wiadomo że każda żywa istota chce żyć dlatego też nasza decyzja była jednoznaczna i lekarz amputował łapkę przy znieczuleniu ogólnym. Teraz jego życie zmieniło sie diametralnie. Mało je i piję, ciężko jest mu też utrzymac równowagę, chociaż od wczoraj zaczął już normalnie spać- chowając głowę w piórka. Nie wydaje jednak żadnych dŹwięków. Nie wiemy za bardzo jak mu pomóc żeby odciążyć tą nóżkę. Widać że kikut jeszcze go boli ale mamy nadzieje że da sobię radę. Stad nasze pytanie. Może ma ktoś wiedzę lub doświadczenie jak można pomóc kanarkowi w takim przypadku? Prosimy o porady. Będziemy bardzo wdzięczni.
Zapisane

feno-typ
Gość
« Odpowiedz #1 : Maj 23, 2009, 10:35:05 »

witam,
w zeszłym tygodniu w naszym domu miał miejsce straszny wypadek, nasz kanarek Kubuś złamał łapkę, żeby tego było mało wszystkie lecznice były zamknięte. dodam że mieszkamy za granicą. zadzwoniliśmy więc do polskiego lekaza przyjmującego niedaleko naszego miejsca zamieszkania. Niestety odmówił udzielenia pomocy tłumacząc się gośćmi. Opatrzyliśmy mu ranę jak tylko potrafiliśmy najlepiej i nazajutrz z samego rana udaliśmy się do lecznicy. Tam padł wyrok: albo uśpienie albo amputacja, ponieważ złamanie było otwarte i lekarz powiedział że gdyby jakiś weterynarz obejrzał go w dniu złamania łapkę dałoby się uratować i miałby duże szanse na zrośnięcie się łapki. Wiadomo że każda żywa istota chce żyć dlatego też nasza decyzja była jednoznaczna i lekarz amputował łapkę przy znieczuleniu ogólnym. Teraz jego życie zmieniło sie diametralnie. Mało je i piję, ciężko jest mu też utrzymac równowagę, chociaż od wczoraj zaczął już normalnie spać- chowając głowę w piórka. Nie wydaje jednak żadnych dŹwięków. Nie wiemy za bardzo jak mu pomóc żeby odciążyć tą nóżkę. Widać że kikut jeszcze go boli ale mamy nadzieje że da sobię radę. Stad nasze pytanie. Może ma ktoś wiedzę lub doświadczenie jak można pomóc kanarkowi w takim przypadku? Prosimy o porady. Będziemy bardzo wdzięczni.

Witaj Emilly

Nie wiem, czy odpowiedŹ jaką ode mnie otrzymasz, będzie Cię satysfakcjonowała i czy zastosujesz się do mojej rady, ale możesz mi wierzyć, że odpowiadam zupełnie szczerze i że również kocham zwierzęta, a kanarki w szczególności...

Zacznę może od tego, że masz rację pisząc, że każde zwierzę posiadające instynkt samozachowawczy, także to kalekie pragnie żyć, co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości, ale jakość tego życia może być różna i w zależności od stopnia kalectwa będzie to życie w miarę normalne lub też bolesna, nienaturalna wegetacja.

I tak kanarek, któremu amputowano skrzydełko, który stracił jedno oko lub ma zdeformowany, wymagający częstego przycinania dziobek, pod opieką człowieka da sobie jakoś radę i nic nie stoi na przeszkodzie, aby mu pozwolić umrzeć w sposób naturalny, czyli po wielu latach ze starości. Z amputowaną nóżką jest już inaczej; osobiście nie wyobrażam sobie, aby ptak kiedykolwiek nauczył się prawidłowo skakać i utrzymywać równowagę... Być może inni forumowicze znają przykłady takich ptaków, które nauczyły się dawać sobie radę z tym kalectwem, ale naprawdę trudno mi to sobie wyobrazić... Kanarek sypia na jednej nóżce, ale do skakania potrzebuje dwie. Mało tego, poprzez trzymanie go w klatce, to właśnie skakanie stanowi 99,99 % jego dziennej aktywności... Gdyby była to tylko jakaś deformacja stopki (co też często się zdarza) albo dajmy na to brak choćby nawet dwóch czy trzech paluszków, to można by sobie skakanie po żerdkach jakoś wyobrazić, ale bez nóżki, no nie wiem...

Dlatego osobiście uważam, że Twojego ptaszka należałoby uśpić i to jak najprędzej. Zwykle (a za granicą raczej zawsze!) robi się to przy pomocy gazu rozweselającego, więc ptaszek zakończy życie w euforii i na pewno nie będzie się męczył. My ludzie jesteśmy za nasze zwierzęta odpowiedzialni i w związku z tym musimy podejmować także i te najtrudniejsze decyzje, tym bardziej, że może się to odbyć w sposób bezbolesny i szybki.

Dla ułatwienia decyzji proponuję sobie przemyśleć to, co za chwilę napiszę.

Nie wiem, czy wiadomo Ci, że w czasie przemysłowej „produkcji“ kurczaków w inkubatorach, po ich wykluciu się ptaki natychmiast sortuje się w/g płci i tysiące kogutków (które nie będą znosić jajek) jako „odpad“ natychmiast się uśmierca, kurki natomiast po wyrośnięciu lądują w 99 % przypadków do klatek, w których w przerażających warunkach wegetować będą w ścisku przez następne miesiące tylko w celach znoszenia jak największej ilości jaj, a potem zostaną bezpardonowo i automatycznie zabite i sprzedane po marnej cenie jako tzw. kury na rosół. Czasem kurczaki z inkubatorów trafiają do ogromnej hali-kurnika, w którym panuje przeraŹliwy tłok i tuczone są przez kilka tygodni, aby następnie zupełnie automatycznie zostać wciągnięte czymś w rodzaju ogromnego odkurzacza i zawieszone za nózki na specjalnych „wieszakach“. Taśmą podawane są dalej na automatyczne gilotyny, które podcinają im gardła. Kurczaki się wierzgają, więc gilotyna czasem nie zabija je natychmniast, więc takie naderżnięte, szamoczące się stworzenia dobija pracownik ostrym nożem, czekający na końcu tego odcinka taśmy... Potem ciałka kurczaków są parzone, skubane, patroszone, pakowane i poprzez sklep trafiają na nasze stoły jako doskonała potrawa... I wszystko to odbywa się zgodnie z prawem, zupełnie legalnie i bezproblemowo...

A teraz mam pytanie: czy nie wydaje Ci się, że także te ptaki, jako żywe, posiadające instynkt samozachowawczy stworzenia chciały za wszelką cenę żyć i to w naturalnych, zgodnych z ich naturą warunkach – zupełnie tak samo jak Twój kanarek?

Wydaje mi się, że skoro świadomie lub nieświadomie „godzimy się“ na tak okrutne traktowanie jednych, całkowicie zdrowych i zdolnych do życia ptaków, nie powinniśmy chyba raczej w imię „prawa do życia“ zmuszać do bolesnej wegetacji innego, kalekiego ptaka, tym bardziej, że może on zostać uśpiony w sposób humanitarny i bezbolesny.

Pozdrawiam serdecznie z Niemiec

feno-typ


Ps. Tak przy okazji, każde jajo kurze zgodnie z wymogami Unii Europejskiej musi być ostemplowane i tak jajka od kur żyjących w naturalnych warunkach (na podwórkach, w obejściach na dworze z kurnikiem itd.) mają na początku numeru cyfrę 1, jaja kur trzymanych w zamkniętych halach, ale z możliwością składania jaj w prowizorycznych gniazdach – cyfrę 2, a jaja tych biednych stworzeń w klatkach – cyfrę 3. Jeśli kury z pierwszej kategorii żyją na fermach, gdzie dodatkowo przestrzega się ekologicznego karmienia, ich jaja mają na początku cyfrę 0, jako tzw. jajka „bio“. Warto sobie tą kalsyfikację i oznaczenia zapamiętać, wszak wielu miłośników ptaków, którzy dodatkowo hodują kanarki, bardzo często kupuje jajka na pokarm dla swoich ulubieńców...
« Ostatnia zmiana: Maj 23, 2009, 12:42:07 wysłane przez feno-typ » Zapisane

emilly
Gość
« Odpowiedz #2 : Maj 23, 2009, 12:42:14 »

i tutaj raczej się z Tobą nie zgodzę. Kubuś z tego co widzę z dnia na dzień radzi sobie coraz bardziej. Kuba skacze na jednej nodze, czasami tylko podpiera się skrzydełkiem, je wszystko to co jadl, dziś nawet się kąpał i po wizycie u weterynarza okazało się że wszystko goi się bardzo dobrze i że widać już dużą poprawę. A co do Twojej wypowiedzi to myślisz tak samo że jak urodzi się człowiek bez nóg albo bez rąk który zdany jest prawie całkowicie na łaskę drugiego człowieka to także trzeba go "uśpić" ?? A jak jest w przypadku zwierząt które pod wpływem zagrożenia np kiedy łapa złapie się na jakieś sidło kłusownika potrafią odgryŹć sobie kończynę i uciec żeby tylko przeżyć?? Gdyby było widać ewidentnie po Kubie że soie nie radzi.... nie je, nie pije, nie stoi na rzerdzi, nie chowa głowy w pióra podczas snu lub nie śpiewa?? (Kuba zaczyna się powoli rozkrecac podczas śpiewania) to może przeszłoby mi przez głowę że się męczy i jest mu tak ciężko że lepiej byłoby go uśpić, ale tak nie jest i z dnia na dzień coraz bardziej widać że podjęliśmy dobrą decyzję
Mam nadzieję że są osoby które myślą podobnie. Każdy ma swój sposób myślenia.
"Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś...."
Zapisane

feno-typ
Gość
« Odpowiedz #3 : Maj 23, 2009, 02:44:26 »

i tutaj raczej się z Tobą nie zgodzę. Kubuś z tego co widzę z dnia na dzień radzi sobie coraz bardziej. Kuba skacze na jednej nodze, czasami tylko podpiera się skrzydełkiem, je wszystko to co jadl, dziś nawet się kąpał i po wizycie u weterynarza okazało się że wszystko goi się bardzo dobrze i że widać już dużą poprawę. A co do Twojej wypowiedzi to myślisz tak samo że jak urodzi się człowiek bez nóg albo bez rąk który zdany jest prawie całkowicie na łaskę drugiego człowieka to także trzeba go "uśpić" ?? A jak jest w przypadku zwierząt które pod wpływem zagrożenia np kiedy łapa złapie się na jakieś sidło kłusownika potrafią odgryŹć sobie kończynę i uciec żeby tylko przeżyć?? Gdyby było widać ewidentnie po Kubie że soie nie radzi.... nie je, nie pije, nie stoi na rzerdzi, nie chowa głowy w pióra podczas snu lub nie śpiewa?? (Kuba zaczyna się powoli rozkrecac podczas śpiewania) to może przeszłoby mi przez głowę że się męczy i jest mu tak ciężko że lepiej byłoby go uśpić, ale tak nie jest i z dnia na dzień coraz bardziej widać że podjęliśmy dobrą decyzję
Mam nadzieję że są osoby które myślą podobnie. Każdy ma swój sposób myślenia.
"Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś...."

Zrobiłaś niedupuszczalne nadużycie, porównując kalekiego kanarka do człowieka. Tak nie wolno, bo co innego myślący i mniej lub bardziej świadomy swej sytuacji kaleki człowiek, któremu ZAWSZE I BEZ JAKICHKOLWIEK OGRANICZE? należy się prawo do życia i absolutnie wszelkiej pomocy, a co innego nieświadomie męczące się (dla zaspokojenia „wrażliwości“ swojego ludzkiego opiekuna), stosunkowo prymitywne stworzonko, pomijając już fakt, że póki co nie wymyśłono jeszcze protez dla kanarków, czego o ludziach tracących kończyny dolne powiedzieć raczej nie można... Chociaż nie ma to nic do rzeczy zdradzę Ci, że jestem czlowiekiem głęboko wierzącym i absolutnym wrogiem jakiejkolwiek formy eutanazji, a także np. usuwania ciąży nawet w przypadku, gdyby dziecko miało urodzić się upośledzone, więc postępujesz nieładnie imputując mi bezduszność, kiedy piszę o bezbolesnym uśpieniu kalekiego kanarka...

Pisząc o tych kurach i kurczętach (a można by też o świnkach, krówkach, szczurach, królikach, małpkach czy myszkach doświadczalnych.), starałem się tylko uświadomić Ci, że trochę obłudne wydaje mi się traktowanie (lub dobrowolne godzenie się na to) jednych stworzeń jak „towaru” i „żywności” czy „objektu badań”, które w związku z tym już mogą sobie „pocierpić” zanim zostaną zjedzone czy padną z bólu przy doświadczeniach, przy jednoczesnym roztkliwianiu się nad „chęcią życia” w przypadku innego stowrzenia, które już całe swoje życie będzie doznawało nieustannego dyskomfortu czy nawet zwykłego cierpienia, chociaż S? MOżLIWOŚCI o niebo bardziej humanitarnego rozwiązania, niż w przypadku tych nieszczęsnych kurek, krówek czy szczurów...

Tak przy okazji, życzę Twemu kanarusiowi wszystkiego najlepszego i cieszę się, że radzi sobie coraz lepiej; jak już napisałem, z kanarkami bez nóżki NIGDY się jeszcze w życiu nie spotkałem i nie miałem pojęcia, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Wiem, że kanarcze złamania można wyleczyć poprzez zrośniecie się kości, ale o amputacjach nóżki jeszcze nie słyszałem.

Cóż, człowiek uczy się przez całe życie...

Tobie natomiast życzę dalszego przyjemnego samopoczucia przy codziennym obcowaniu z kalekim Kubusiem, któremu wspaniałomyślnie, pod wpływem Antoniego Saint – Exupery, postanowiłaś „podarować“, życie Uśmiech

Pozdrawiam
« Ostatnia zmiana: Maj 23, 2009, 02:47:29 wysłane przez feno-typ » Zapisane

emilly
Gość
« Odpowiedz #4 : Maj 23, 2009, 05:47:38 »

no tak , najlepiej się unieść. każdy ma swoje sumienie i postępuje według swoich zasad a skoro fachowiec- bo weterynarz takowym przecież jest i zna się na tym stwierdził iż jest to dobra decyzja i widzi  że zwierze się nie męczy to chyba nie ma się z nim co kłucić prawda?? Dał przecież wybór a gdyby wiedział że nic z tego już nie będzie i że kanarek sobie nie poradzi powiedziałby że nie ma inngo wyjścia jak uśpienie.
Zapisane

BOOG22
Gość
« Odpowiedz #5 : Maj 23, 2009, 07:05:29 »

Witam.Emilly moim zdaniem postapilas slusznie.Skonsultowalas to z weterynarzem.Zobaczysz jak kanarek sobie poradzi.Jezeli beda problemy to wtedy zostaje to drugie przykre uspienie kanarka.Pozdrawiam.
Zapisane

Mark
Administrator
Użytkownik
*
Offline Offline

Częstochowa
Netykieta: Nadzór mam nad Adminem
Wiadomości: 709



WWW
« Odpowiedz #6 : Maj 23, 2009, 08:01:42 »

Twojemu ptakowi bez nogi nic nie będzie.Takie kalekie kanarki doskonale sobie radzą i wiodą normalne życie do końca swoich dniu.Nieraz jak obserwowałem takie kanarki bez nóżek to wręcz nie mogłem uwierzyć że potrafią sobie tak świetnie radzić.Ran po amputacji zagoi się w ciągu kilku dni.Wszystko jest ok. Uśmiech
Zapisane


feno-typ
Gość
« Odpowiedz #7 : Maj 23, 2009, 09:17:52 »

no tak , najlepiej się unieść. każdy ma swoje sumienie i postępuje według swoich zasad a skoro fachowiec- bo weterynarz takowym przecież jest i zna się na tym stwierdził iż jest to dobra decyzja i widzi  że zwierze się nie męczy to chyba nie ma się z nim co kłucić prawda?? Dał przecież wybór a gdyby wiedział że nic z tego już nie będzie i że kanarek sobie nie poradzi powiedziałby że nie ma inngo wyjścia jak uśpienie.

No, Emilly, nie przesadzaj, proszę Uśmiech
Dlaczego i z jakiego powodu miałbym się „unosić“? Przecież zaraz na wstępie napisałem Ci, że to moje zdanie, że je po prostu szczerze wyrażam, a Ty i tak postąpisz jak będziesz uważała. Napisałem też, że kocham ptaszki i dodam może jeszcze tylko, że kanarków mam aktualnie ponad sześdziesiąt w tym jednego ślepego na jedno oczko...

Nie podobało mi się tylko to oto, bardzo retorycznie postawione pytanie: „A co do Twojej wypowiedzi to myślisz tak samo że jak urodzi się człowiek bez nóg albo bez rąk który zdany jest prawie całkowicie na łaskę drugiego człowieka to także trzeba go „uśpić” ??” – które uważam nie tylko za demagogiczne i zupełnie nieadekwatne do omawianej sprawy, ale wręcz obraŹliwe, bo pisząc w ten sposób sugerujesz mi, jakobym nie widział różnicy między człowiekiem, a kanarkiem, więc całkiem spokojnie i rzeczowo Ci na Twoją odpowedŹ odpisałem, kończąc serdecznymi życzeniami dla Twojego ptaszka i Ciebie Uśmiech

Skoro jednak domagasz się rozwinięcia dyskusji, to proszę bardzo, postaram się wytlumaczyć Ci nieco dokładniej, co o tym wszystkim myślę i przedstawić dokładniej własne argumenty Uśmiech

Powołujesz się na weterynarza jako fachowca, który wie co radzi...
No, więc powiem Ci z własnego doświadczenia, że po pierwsze weterynarz weterynarzowi nie równy, a po drugie ten Twój niekoniecznie musiał być specjalistą od ptaków. Każdy weterynarz specjalizuje się zwykle w leczeniu konkretnych zwierząt, a o leczeniu innych ma raczej „mgliste” pojęcie. Jeśli chodzi np. o weterynarzy w wielkich miastach, to są to w 90-ciu procentach specjaliści od kotów i psów. ZnaleŹć dobrego weta od ptaków jest bardzo trudno, np. w kilkumilionowym Berlinie jest takich tylko dwóch... Tak więc podejrzewam, niestety, że ten Twój weterynarz fachowcem od ptaków nie był, bo gdyby nim był, to doradziłby Ci raczej uśpienie kanarka, nie myląc go np. z pieskiem czy kotkiem, które to zwierzątka po utracie nóżki mogą doskonale dawać sobie radę, a na specjalnym wózku są w stanie poruszać się nawet po utracie dwóch tylnich nóżek... Każdy specjalista od ptaków zdaje sobie bowiem sprawę z tego, co znaczy dla ptaka nieodwołalna strata nóżki.
 
(Tak nawiasem mówiąc, gdyby to było takie „normalne”, tego typu ptasie kaleki możnaby zobaczyć również w naturze, podobnie jak można napotkać tam np. trójnożne lisy... Mimo swoich sześdziesięciu lat i sporego doświadczenia, ja osobiście takich ptaków w naturze jeszcze nie widziałem) Uśmiech

Wracając do znaczenia nóżki dla ptaka, spytam może tylko, czy Ty pamiętasz jeszcze jak zachowywał się Twój kanarek przed wypadkiem? Co konkretnie robił nóżkami i do czego były mu one potrzebne? No bo pomijając już fakt umiejętnego skakania po żerdkach, ptak oprócz nóżek i dziobka nie ma niczego innego, czym mógłby zaspokoić setki różnorakich potrzeb, prawda? Ot, chociażby takie podrapanie się, które normalny zdrowy kanarek wykonuje setki razy dziennie, zwłaszcza w okresie wymiany piór, albo przytrzymanie sobie kawałka oddziobanego listka na żerdce... A pamiętasz jeszcze może, jak często Twój kanaruś się przeciągał i co wtedy robił naprzemian z nóżkami? A czy wiesz, że to nie była jakaś taka zupełnie niepotrzebna czynność, ale niezwykle istotna i potrzebna ptasia gimnastyka, podobnie jak doskonałą gimnastyką jest uwielbiane przez ptaki wskakiwanie na boczne kratki klatki lub przesiadywanie na pochyłych patyczkach czy żerdkach? Zdrowe ptaki potrafią w niesłychanie sprytny sposób utrzymywać równowagę w prawie każdej pozycji, czasem nawet wisząc główką  w dół...

Wszystkiego tego Twój kanarek będzie pozbawiony i już teraz życzę mu, aby przypadkowo nie dopadły go jakieś pasożyty, wobec których bedzie absolutnie bezbronny, chociaż nawet trwający miesiącami „zwykły” świąd skóry przy pierzeniu się, będzie dla niego istną torturą, o której nawet nie będziesz wiedziała, bo kanarek nie poprosi Cię, abyś podrapała go wykałaczką po swędzącej szyjce...

Widzisz, Emilly, o tym wszystkim Twój weterynarz także powinien był Cię poinformować, jeśli oczywiście byłby dobrym specjalistą od ptaków, a nie tylko od amputowania ptasich nóżek...

Oczywiście masz rację, że każdy ma prawo do własnego zdania i skoro uważasz, że postąpiliście słusznie, ba, nawet „zgodnie z własnym sumieniem”, nikomu nic do tego. Tylko że w tym konkretnym przypadku „Mały Książe” był lekturą mało przydatną; trzeba było lepiej wziąć do ręki dobry podręcznik ornitologiczny, czy nawet jakiś porządny poradnik hodowcy i spojrzeć na całe zagadnienie z ptasiej perspektywy, pod kątem jego potrzeb i jego komfortu... Być może wtedy Wasza decyzja byłaby nieco inna, no i być może wtedy nie postrzegałabyś we mnie jakiegoś bezdusznego potwora, który gotowy byłby nawet uśmiercać kalekich ludzi, bez nóg i rąk Uśmiech

Raz jeszcze serdecznie pozdrawiam i rzeczywiście szczerze „trzymam kciuki” za Twojego Kubusia.
« Ostatnia zmiana: Maj 23, 2009, 10:19:04 wysłane przez feno-typ » Zapisane

aleksanderalien
Gość
« Odpowiedz #8 : Maj 24, 2009, 12:25:58 »

Witam
Powiem tak kazdy ma swoje zdanie na ten temat z jednej strony wlasciciele kanarka sa uczuciowi i maja za miekkie serce aby ulzyc cierpien kamnarkowi a z drugiej osoba ktora kocha kanarki lecz nie mogla by patrzec na cierpiacego kanarka ktory sie meczy i nie daje sobi rady. lecz tu zostaje kwestia czy kanarek da sobie rade i z doswiadczenia wydaje mi sie ze powinien sobie dac rade, moze nie od razu ale z czasem jego miesnie sie na tyle przystosuja do tego zeby funkconowac o jednej nozce ze nie bedzie praktycznie roznicy miedzy nim a zdrowymi kaartkami. mialem kiedys taki przypadek ze kanarek zachaczyl stopa o rog klatki i zaklinowala sie tak ze wisial na niej i trzepotal skrzydlami dluzszy czas. po tym gdy go odchaczylem zostal opatrzony siedzial na dnie kklatki lecz po kilku dniach wyszedl na zerdki i powoli nauczyl sie funkconowac o jednej nozce choc mial druga, ktora moim zdaniem mu przeszkadzala wiszac bezwladnie. a final byl taki ze kanarek doszedl do siebie po kilku miesiacach i wrocil do 100% sprawnosci. pozdrawiam
Zapisane

Jacky
Administrator
Aktywny użytkownik
*
Offline Offline

Łódź
Netykieta: Nadzór mam nad Adminem
Wiadomości: 2 710



« Odpowiedz #9 : Wrzesień 24, 2009, 08:45:10 »

Hej emilly jak Twój pupil?
Zapisane

dziki
Amator
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

Ustka
Wiadomości: 3


« Odpowiedz #10 : Maj 25, 2011, 02:14:42 »

Kolegi od kurzych jaj nie słuchaj bo sobie fora pomylił kanarki bez nóżki normalnie żyją gwarantuje ci to miałem agat-a który żył tak 12 lat pozdrawiam.
Zapisane

aisa15
Uczeń1
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 7



« Odpowiedz #11 : Sierpień 12, 2011, 10:54:26 »

Witam!
Włączę sie do dyskusji bo wiem co przechodzisz. Mam samiczkę (poruszałam ten wątek wcześniej) bez nóżki. Swietnie daje sobie radę. Nie ma nóżki od listopada wiec już oswoiła sie z sytuacją ( i ja też, choć boli mnie czasem jej widok- ten kikucik). Fruwa po całym mieszkaniu, je i funkcjonuje prawie jak inne kanarki. ma swojego samczyka i on sie nią opiekuje. Przez wizyty u weterynarza, witaminy do dzióbka, moczenie kikutka w rivanolu itp zabiegi oswojona jest z ręką więc nie boi sie ludzi i nie ucieka.Często siada na podłodze i gdyby nie samczyk ,którego kolor jest widoczny mogłaby marnie zginąć. Musimy bardzo uważać na nią -to dlatego, że  się nie boi. Nie bardzo lubi sie kąpać bo nie radzi sobie z trzepaniem skrzydełek. Więc podchodzi do baseniku i delikatnie sie pryska. Córka myje ją pod kranem. Owiązuje jej żerdki materiałem, aby były szerokie i wygodnie jej było siedzieć. Ale lubi spać na płaskim czyli często śpi na półkach z książkami. Nie przeganiam jej. Jej wolno wszystko!!!
Często odpoczywa. Klatkę wysciełam papierami aby było płasko, bo podpiera sie kikutkiem. W zwiazku z tym czesto ma brudny ogon ale da sie umyć. Karmniki z jedzeniem stoją na dnie klatki (mam klatki Hagena- super są).
No cóż, to nie bedzie taki sam ptaszek jak wcześniej ale jeszcze będziesz sie cieszyć z jego "żywota". Warto zrobić wszystko bo przywiazujemy sie do takich słodkich zwierzatek. Także sama zobaczysz czego potrzeba ptaszkowi. Obserwuj bacznie i będzie dobrze. Nasza samiczka to teraz oczko w głowie całej rodziny. Bardzo chce uwić gniazdko ale kiepsko jej idzie wiec pisklaczków nie będzie ale mam żywego ptaszka i to najważniejsze. Głowa do góry!!!!
Wszystkiego dobrego dla pupila!!!
Zapisane

Laz3r
Amator
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 1


« Odpowiedz #12 : Luty 08, 2015, 01:14:06 »

Witam. Niedawno w moim domu zdarzył się straszny incydent .
Puściłem mojego młodego kanarka ,żeby polatał sobie po pokoju .
Po 5 minutach przyszedłem do pokoju i zobaczyłem bardzo wiele krwi .
Ściany były ochlapane krwią . Złapałem kanarka i włożyłem go do klatki .
Po chwili przekonałem się, ze mój kanarek nie ma nogi . Chomik
zauważył intruza na swojej klatce i odgryzł mu nogę .Od razu zadzwoniłem
do weterynarza i wytłumaczyłem mu co się stało . Powiedział, żebym przyjechał
 go uśpić , aby się nie męczył . Zszokowany odłożyłem słuchawkę .
Miałem go 3 tygodnie i miałem się z nim rozstać ? Stwierdziłem ,ze zobaczę
w internecie na tym właśnie forum , czy czegoś się dowiem . Przeczytałem
historię pewnego kanarka który miał amputowaną nogę i funkcjonuje normalnie .
Stwierdziłem ,ze będę o niego walczył . Codziennie wymieniałem mu podłoże w klatce
aby nie wdało się jakieś zakażenie . Kanarek stracił bardzo dużo krwi . Był taki słaby,
że spał na ziemi i wzlatywał na żerdki tylko po to aby pić i jeść . Z dnia na dzień
jego stan się poprawiał , aż pewnego ranka obudził mnie jego śpiew .Mój chomik został przeniesiony do innego pokoju 
Po dziesięciu dniach kanarek stanął na jednej nodze . Dzisiaj mój kanarek jest szczęśliwy, energiczny,
kanarek stanął na jednej nodze . Dzisiaj mój kanarek jest szczęśliwy, energiczny,
 śpiewa i skacze po żerdkach . Mój chomik został przeniesiony do innego pokoju .
Dziennie lata po pokoju i odwdzięcza się siadając mi na ręce i głowę .
Dzisiaj nie mogę sobie wyobrazić jakbym wtedy posłuchał weterynarza .
Jeden wpis na tym forum uratował życie mojemu kanarkowi .
Moj chomik został przeniesiony do innego pokoju .Zmieniłem mu imię, które bardziej do niego pasuje. Weteran .
 
Zapisane

Yoanka
Joanna
Uczeń2
Nowy użytkownik
**
Offline Offline

Kraków
Wiadomości: 127


interesuję się chorobami ptaków


WWW
« Odpowiedz #13 : Luty 15, 2015, 10:20:49 »

Nie można traktować wszystkich gatunków ptaków tak samo. Są dwie rzeczy, które mają największy wpływ na to czy ptak z jedną nogą bedzie sobie dobrze radził czy nie. Pierwsza to sposób poruszania się, a druga to masa ciała.

Generalnie ptaki są w stanie przyzwyczaić się do braku jednej nogi i jakos z tym żyć. Ważne jest jednak co się stało z drugą nogą i czy ptak nie odczuwa bólu. W każdym przypadku najlepiej by było jakby noga (lub to co zostało, po np. odgryzieniu przez inne zwierzę) została amputowana przez lekarza. Wtedy jest większa pewność, że pozostałości nie sprawiają bólu i nie będzie dochodzilo do infekcji.

Myślę, że u kanarków nie powinno być problemu z zapaleniami podeszwy w pozostałej nodze ze względu na niewielki ciężar ptaków. Im cięższy ptak, tym jest z tym gorzej. Przy nadmiernym obciązaniu jednej nogi dochodzi bowiem czesto do powstawania zmian zapalnych na spodzie nogi, do tzw. zapalenia podeszwy. U niektórych gatunków jest to tak częste, że w zasadzie nie zostawia się takich ptaków, a od razu usypia.

Miałam do czynienia z zeberką bez jednej nogi (noga była złamana w kości udowej, mimo złożenia "uschła" i została amputowana). Ptaszek żył tak jeszcze ok. 1,5 roku mimo dodatkowego problemu z lataniem. Nie było żadnych problemów ze spodami nogi. Miałam też (krótko) do czynienia z katarzynką (papuga) z jedną nogą. Też jakoś sobie radziła. Ale papugi genrealnie dobrze sobie radzą z jedną nogą, bo w pewnym sensie zastępują ją dziobem.

Co mozna poradzic osobie mającej ptaszka z jedną nogą? Przede wszystkim trzeba obserwować zachowanie ptaka i odpowiednio dostosować wszystko w klatce (np. szersze, bardziej płaskie żerdzie).  Ja bym też od razu dała jakieś miększe żerdzie (drewniane, ale z drzew o miekszym drewnie). Trzeba też obserwować spody łap i na pierwsze oznaki nieprawidłowosci (zaczerwienienie) od razu interweniować. Od razu nie ma potrzeby leczenie, ale trzeba wymienić żerdzie na miekkie: sznurkowe, lateksowe. Przy takich żerdziach trzeba jednak liczyć się z tym, ze ptak nie bedzie prawidłowo ścierał pazurków.

Pozdrawiam,
Joanna
Zapisane


Alicja
Amator
Nowy użytkownik
*
Offline Offline

Wiadomości: 6


« Odpowiedz #14 : Luty 16, 2015, 04:58:59 »

Mam zeberke, gołąbka diamentowego, ryżowca i papugi 2 szt. bez jednej nogi, amputacja w rożnych miejscach - stopa lub kolano, ptaki bardzo dobrze latają, żyją od lat i nic nie wskazuje aby brak  cześci nogi skazał je na cierpienie lub maja gorzej w stadzie
Ptaki od wiosny do jesieni są w wolierach zew.
Zapisane

Strony: [1] 2   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Zdjęcie miesiąca

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.21 | SMF © 2018, Simple Machines
Kanarki - Wortal Jacky & Mark
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!