Drodzy forumowicze,
z upoważnienia będącego na urlopie Jacki’ego, z przykrością pragnę powiadomić Was, że wystawa w łodzi odbędzie się w swojej dawnej, a więc bardzo słabej (jak słyszałem), skostniałej formie. Dalej będzie miała charakter nic nie znaczącej, stricte lokalnej „wystawki”, na której pokazanych zostanie niewiele, słabych ptaków, a tytuły tradycyjnie dostaną ci sami ludzie-kolesie na zasadzie: dwie pokazane kolekcje = tytuł mistrza łodzi i wicemistrza łodzi ; jedna = tytuł mistrzowski, nawet gdyby to był kolekcje, które osiągną poniżej 340 punktów...
Tak postanowili „otwarci” na świat i nowości koledzy z łSHKiPE

Wychodzi więc na to, że wolą się dalej kisić we własnym "kolesiowym", prowincjonalnym sosie...
W związku z powyższym nie czuję się już zobowiązany do zachowania tajemnicy i dopowiem kilka słów od siebie o planach inicjatorów omawianej w tym wątku wystawy.
Otóż miała to być wystawa nie tylko ogólnopolska, ale i z międzynarodową obsadą. Poprzez moje bardzo intensywne i żmudne (tłumaczenie w obie strony długich listów, długie rozmowy telefoniczne, spotkania w cztery oczy itp.) starania, do łodzi mieli przyjechać w charakterze sędziów: nasz nowy niemiecki forumowy kolega
Sven Pukat i absolutny guru kanarczarstwa, długoletni teoretyk i praktyk, autor doskonałej ksiązki o kanarkach kolorowych,
Norbert Schramm. Ludzie ci „zjedli zęby” na hodowli kanarków, a Norbert jest przewodniczącym jednego z najprężniej działających związków regionalnych, zrzeszonych w DKP, a mianowicie Saksońskiego Związku Hodowców Ptaków. Obaj niemieccy przyjaciele Polski i Polaków zgodzili się przyjechać do łodzi za znikomą część tego, co im normalnie proponują organizatorzy innych, różnej rangi wystaw w Niemczech i krajach zachodnioeuropejskich. Obaj mieli też praktycznie za darmo wygłosić niezwykle ciekawe prelekcje; Norbert Schramm miał mówić o genezie i powstaniu jego standardowej książki
„Die Farbkanarien”, a Sven o swoich ulubieńcach, czyli o kanarkach kształtnych. Obie prelekcje miały się odbyć w oparciu o bogaty materiał poglądowy, a ja zgodziłem się nieodpłatnie towarzyszyć im w podróży do Polski jako ich osobisty tłumacz...
Tak więc w czasie wystawy zapewniona byłaby nie tylko fachowa, obiektywna ocena ptaków, przeprowadzona na najwyższym europejskim poziomie, ale w dniu przydzielania nagród wystawiający swe ptaki hodowcy mieliby dodatkowo fantastyczną okazję do poszerzenia własnej wiedzy i zabrania do domu mnóstwa pożytecznych materiałów poglądowych...
Niemieccy koledzy zaoferowali także swoją pomoc w zorganizowaniu samej wystawy, jako że mają na tym polu ogromne doświadczenie. Chcieli służyć radą, pomóc także w rozpropagowaniu łódzkiej wystawy w Niemczech, tak, aby w następnych latach stała się ona rzeczywiście imprezą międzynarodową, czymś w rodzaju polsko-niemieckiego
joint venture. Miałem okazję przekonać się o ich fantastycznej, „propagandowej” robocie zeszłej niedzieli, z okazji sesji mojego macierzystego związku regionalnego w Drezdnie. Zostałem wręcz zasypany pytaniami niemieckich hodowców o możliwości przyjazdu do Polski i to jeszcze w tym roku. Ludzie ci chcieli także przywieŹć ze sobą ptaki z własnych nadwyżek hodowlanych, żeby zainteresowani kupnem dobrych ptaków polscy hodowcy mogli je od nich nabyć po bardzo przystępnych cenach... Możecie mi wierzyć, że byłem zaskoczony tak pozytywną reakcją niemieckiego środowiska, wszyscy moi przyjaciele autentycznie cieszyli się pomysłu zorganizowania tej wystawy w samym centrum Polski.
Dzięki postawie kolegów z łSHKiPE cała moja praca, całe zaangażowanie poszły na marne. Straciłem mnóstwo czasu i nerwów, pozostał mi wstyd. Obawiam się, że kompromitacja z powodu odrzucenia planów zorganizowania porządnej wystawy, będzie negatywnie „owocowała” jeszcze przez długie lata...
Jest mi z tego powodu niezwykle przykro; nawet nie wyobrażam sobie, w jaki sposób mam przekazać Svenowi i Norbertowi smutną wiadomość, że kilku zardzewiałych, starszych facetów, prawdopodobnie w obawie przed kompromitacją ich marnego przychówku, postanowiło „olać” ich wyciągnięte ręce…
No cóż, mam nauczkę na przyszłość…
Serdecznie pozdrawiam
Jerzy Kraiński – „feno-typ”